Mój pamiętnik

OD PORAZKI DO SUKCESU

WCZORAJSZY DZIEŃ BYŁ KOSZMAREM

Z piatku na sobotę miałam w nocy atak.W ostatnim czasie prawie w ogóle nie spałam.I problemy mnie zzeraly. No i masz!Porazka!Było się spodziewać ataku.Przez co cała sobotę czułam się okropnie. Skutek ataku. Męczył mnie cały dzień potworny ból głowy, nie pamiętałam za bardzo ostatnich tygodni. Na dodatek byłam wystraszona i odrzucalo mnie od jedzenia.Coś potwornego. Panicznie boję się ataków.Jak i tego jak się czuję potem.

Lecz choć była to porazka i zniszczyła mi całkiem dzień.I tak mogę zaliczyć dzień do udanych:-))) Po dwóch tygodniach siedzenia nad reklamami Adsense– w końcu je ustawiłam. Na tych nowych blogach. Wiecznie mam problem z ustawieniem kodu z reklam.

Właśnie dużo w tym winy padaczki.Gdyż ona sama jak i leki- skutkuja tym,że nie zapamiętuje wiele rzeczy. Mogę robić coś wiele razy.I nie zapamiętam. Tak samo jak w przypadku tego kodu. Ja do tej pory nie mogę zapamiętać kodu do demofonu. Raptem 5 cyfr. Za to pesel swój oraz numer dowodu pamiętam.

Problem reklam skończony. Choć jedna porazka była na koniec dnia-zastąpiona zwycięstwem:-))) Super nagroda. Bo naprawdę nic miłego 2 tygodnie zachodzić w głowę- godzinami- co zrobiłam nie tak.

I TAK O TO NADESZŁA NIEDZIELA

Dzień,którego szczerze nie lubię.Nic nie można załatwić. I jest za powiedzia poniedziałku. Nic bym do pierwszego dnia tygodnia nie miała… I tak codzień wstaje 4-5. Cały dzień praca. Bo jak to inaczej nazwać? Tylko złe jest w nim to, że choć nie jestem zabobonna- to jakoś często mi się sprawdza ,Jaki poniedziałek-taki cały tydzień’.

Lecz wsumie dzisiejszy dzień nie różni się od innych- prawie niczym. Tym tylko, że załatwić nic się nie da.I tym,że wcześniej musiałam siedzieć na pustostanie. To była porazka na konuec tygodnia spora.Cały tydzień walki. By ostatni dzień spędzić w zimnicy. Lecz co miałam zrobić? Przecież remontu nie będę robić. Ja tam olala to. Lecz niechce narażać się starszym sąsiadka- co księdza na pierwszym miejscu w swoim życiu stawiają. Szkoda,że już własnymi dziećmi się tak nie interesują. Lecz ich sprawa. Teraz już przychodzę bo mam pretekst- czyli pies. Więc nie muszę się obawiać problemów. Chyba….z ludzmi nigdy nic niewiadono.

KAZDA PORAZKA PRZEWAZNIE JEST W KOŃCU ZASTĄPIONA SUKCESEM

Może nie w tym samym temacie, ale przeważnie- na jedną porażkę przypada jeden sukces.Tzn. był atak- porazka. Za to są w końcu reklamy- sukces. W łazience grzyb i trzeba grzać. No i znów pomalować więc następną porazka. Tu natomiast ten kłopot zastępuje sukces- będę mieć wężyki, które przerobie i będę mogła w końcu pralkę uruchomić. Dzięki pewnemu Panu.

To taki przykład. Nie będę Wam wymieniać całej listy zamienników. Bo moim zdaniem porazka zawsze idzie w parze z sukcesem.

O jeszcze ostatnia porazka. Policzylam kw jakie zuzylam na pieniądze. I na ten momemnt jest gdzieś 600 złotych. Za to statystyki na blogu skoczyly i to bardzo. Małe to pocieszenie na taki rachunek, którego nie mam z czego zapłacić.Lecz zawsze coś.

DZIEŃ LECI JAK ZWYKLE

Od 5 na nogach, a w ostatnim czasie od 4.Jutro znów. Od rana masa roboty. Pisanie, sprzątanie, remament u myszy. O tym w innym artykule. Dzis też się okropnie zle czuję. Lecz tego powody to są nieco inne niż wczoraj. Choć w części też tego wina. Lecz jeszcze inny problem zdrowotny mi wylazl. I oczywiście mam brak humoru. Lecz to żadna nowość. Wiecznie mi to dolega. Czasem sobie myślę, że opowiadań humorystycznych nigdy nie napiszę. Za to dramat badz horror- czemu by nie. Jakaś taka moja natura, a może wynik tego co przeszłam? I jeszcze przechodzę?

No nic kończę. Trzeba wracać do innej roboty. I pamiętajcie jedna porazka równa się jeden sukces. Lecz czasem trzeba się tego sukcesu doszukać.

ZAPRASZAM NA MÓJ NOWY BLOG W,KTÓRYM PISZĘ W SWOJEJ ULUBIONEJ DZIEDZINIE-PSYCHOLOGI.TAKŻE UTWORZYLAM TEN BLOG BY MÓC CHOĆ TROCHĘ POMÓC INNYM.

Psychologia i pomoc

 

Jestem 28 letnia optymistką pomimo,że życie daje mi nie źle popalić.Interesuję się muzyką rock i metal,zwierzętami,fotografią i kocham czytać książki,zwłaszcza horrory

7 komentarzy

  • ModneNewsy

    Niesamowity wpis, dodatkowo zdanie które go podsumowało że jedna porażka równa się jednemu sukcesowi. Dało dla mnie na ten tydzień ogromną dawkę motywacji. Pozdrawiam trzymam kciuki za Ciebie i zapraszam do siebie.
    Klaudia:)

    • Ewa Mordal

      Witam:-)))Cieszę się,że dało Ci to motywację.Czasem danego sukcesu nawet nie zauważamy.Lecz porażki zawsze.Warto zawsze przyjrzeć się dokładnie np.danemu dniu….podejrzewam,że zawsze jakiś-może nie duży sukces się znajdzie:-)))
      Odwiedziłam strone ;-)))Będę częściej wpadać:-)

  • bodzio

    Niesamowity blog , niestety nie jestes odosobniona w chorobie. Jak zawsze jest nas wiecej ,rozrzuconych wszedzie. Niedlugo sie odezwe o opowiem cos o sobie . Pozdrawiam cieplo.

  • Marek

    Tak,jakby się bardziej zastanowić tak jest.Bardzo mądre słowa i ogólna myśl.Tylko człowiek zawsze zauwaza bardziej porażkę/zło niż coś dobrego ten sukces.Nawet jeżeli jest on duży może zostać nieiczuty

  • Tim

    W przeszłości miałem życie tak beznadziejne, że właściwie obracał się tylko wokół braku pieniędzy. Na dodatek zostałem sam z synem (3latka). Jedynie wtedy chciałem żeby się już wszystko skończyło. Może nie chorowałem jak Ty i nie byłem bezdomny, ale stany beznadziejności bywały często. Kiedyś podszedł do mnie wieloletni ateista, którego znałem od dawne i nie spodziewałem się że mnie czymś zaskoczy. A on do mnie – wiesz że Jezus Cię kocha? Zrobiłem wielkie oczy i patrzyłem na niego jak na dziwoląga. Do tego mówił mi to pod sklepem, nie pamiętam ale chyba piłem piwo. Jego słowa przynosiły nadzieję, choć w mojej sytuacji trudno było o nią. Wisze , że kiedyś wiozłem kartę która mi dał, na której było zaproszenie Jezusa do swojego życia. Jadąc do pracy pociągiem, czułem się jak zombi, bez energii, bez nadziei i bez życia, wyjąłem tą kartkę i w sercu odczytałem zaproszenie aby Jezus zagościł w moim sercu. Wcale nie było cudów, nic specjalnego się nie stało, potem wpadłem jeszcze w poważniejsze kłopoty z inną kobietą, znowu dziecko, kobieta znikła z dzieckiem i było jeszcze gorzej. Zapomniałem chyba o zaproszeniu Jezusa, ale on nie zapomniał o mnie. Powoli wszystko zaczęło się zmieniać, dostrzegałem Jego działanie w moim życiu, dopiero po paru latach. Dale chyba nie będę pisał bo to duużo. W każdym razie dziś jestem szczęśliwym ojcem rodziny, skończyły się problemy z finansami, a moje dzieci (niestety nie wszystkie) dają mi radość i nadzieje na przyszłość.
    Spróbuj może i Ty zaproś Jezusa do swojego życia, gotowych tekstów w internecie jest dużo, ale i własnymi słowami pewnie też można. Pozdrawiam Tim

    • Ewa Mordal

      Dziękuję za miły tekst.Lecz jeżeli chodzi o mnie to nie wierzę w Boga ani żadnego jezusa.I jezeli coś się dzieje lepszego w naszym życiu to nie dzięki jakimś boga tylko dla tego,że walczymy i zaczynamy trafiać na lepszych ludzi.Zadne bóstwo nie ma z tym nic wspólnego.Jakoś tyle osób odnajduje tego jakiegoś Jezusa,a ich dzieci umieraja na raka i inne straszne rzeczy się dzieją?Wiesz czemu bo boga nie ma.I nie możemy własnego szczęścia zawdzieczac bostwom tylko jak już sobue i innym ludzia co nam pomogli w tym szczęściu.Takie jest moje zdanie na ten temat.Pozdrawiam

  • Tim

    Dałem Ci tylko zaproszenie od Jezusa, zrobisz jak chcesz 🙂 Ja Już się przekonałem, ze On jest i każdy dzień to potwierdza. Wszystkiego dobrego 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: