Mój pamiętnik

OD PORAZKI DO SUKCESU

5 (100%) 1 vote

WCZORAJSZY DZIEŃ BYŁ KOSZMAREM

Z piatku na sobotę miałam w nocy atak.W ostatnim czasie prawie w ogóle nie spałam.I problemy mnie zzeraly.No i masz!Porazka!Było się spodziewać ataku.Przez co cała sobotę czułam się okropnie.Skutek ataku.Męczył mnie cały dzień potworny ból głowy,nie pamiętałam za bardzo ostatnich tygodni.Na dodatek byłam wystraszona i odrzucalo mnie id jedzenia.Coś potwornego.Panicznie boję się ataków.Jak i tego jak się czuję potem.

Lecz choć była to porazka i zniszczyła mi całkiem dzień.I tak mogę zaliczyć dzień do udanych:-)))Po dwóch tygodniach siedzenia nad reklamami Adsense-w końcu je ustawiłam.Na tych nowych blogach.Wiecznie mam problem z ustawieniem kodu z reklam.

Właśnie dużo w tym winy padaczki.Gdyż ona sama jak i leki-skutkuja tym,że nie zapamiętuje wiele rzeczy.Mogę robić coś wiele razy.I nie zapamiętam.Tak samo jak w przypadku tego kodu.Ja do tej pory nie mogę zapamiętać kodu do demofonu.Raptem 5 cyfr.Za to pesel swój oraz numer dowodu pamiętam.

Problem reklam skończony.Choć jedna porazka była na koniec dnia-zastąpiona zwycięstwem:-)))Spra nagroda.Bo naprawdę nic miłego 2 tygodnie zachodzić w głowę-godzinami-co zrobiłam nie tak.

I TAK O TO NADESZŁA NIEDZIELA

Dzień,którego szczerze nie lubię.Nic nie można załatwić.I jest za powiedzia poniedziałku.Nic bym do pierwszego dnia tygodnia nie miała…I tak codzień wstaje 4-5.Cały dzień praca.Bo jak to inaczej nazwać?Tylko złe jest w nim to,że choć nie jestem zabobonna-to jakoś często mi się sprawdza ,Jaki poniedziałek-taki cały tydzień’.

Lecz wsumie dzisiejszy dzień nie różni się od innych-prawie niczym.Tym tylko,że załatwić nic się nie da.I tym,że wcześniej musiałam siedzieć na pustostanie.To była porazka na konuec tygodnia spora.Cały tydzień walki.By ostatni dzień spędzić w zimnicy.Lecz co miałam zrobić?Przecież remontu nie będę robić.Ja tam olala to.Lecz niechce narażać się starszym sąsiadka-co księdza na pierwszym miejscu w swoim życiu stawiają.Szkoda,że już własnymi dziećmi się tak nie interesują.Lecz ich sprawa.Teraz już przychodzę bo mam pretekst-czyli pies.Więc nie muszę się obawiać problemów.Chyba….z ludzmi nigdy nic niewiadono.

KAZDA PORAZKA PRZEWAZNIE JEST W KOŃCU ZASTĄPIONA SUKCESEM

Może nie w tym samym temacie,ale przeważnie-na jedną porażkę przypada jeden sukces.Tzn.był atak-porazka.Za to są w końcu reklamy-sukces.W łazience grzyb i trzeba grzać.No i znów pomalować więc następną porazka.Tu natomiast ten kłopot zastępuje sukces-będę mieć wężyki,które przerobie i będę mogła w końcu pralkę uruchomić.Dzięki pewnemu Panu.

To taki przykład.Nie będę Wam wymieniać całej listy zamienników.Bo moim zdaniem porazka zawsze idzie w parze z sukcesem.

O jeszcze ostatnia porazka.Policzylam kw jakie zuzylam na pieniądze.I na ten momemnt jest gdzieś 600 złotych.Za to statystyki na blogu skoczyly i to bardzo.Małe to pocieszenie na taki rachunek,którego nie mam z czego zapłacić.Lecz zawsze coś.

DZIEŃ LECI JAK ZWYKLE

Od 5 na nogach,a w ostatnim czasie od 4.Jutro znów.Od rana masa roboty.Pisanie,sprzątanie,remament u myszy.O tym w innym artykule.Dzis też się okropnie zle czuję.Lecz tego powody to są nieco inne niż wczoraj.Choć w części też tego wina.Lecz jeszcze inny problem zdrowotny mi wylazl.I oczywiście mam brak humoru.Lecz to żadna nowość.Wiecznie ni to dolega.Czasem sobie myślę,że opowiadań humorystycznych nigdy nie napiszę.Za to dramat badz horror-czemu by nie.Jakaś taka moja natura,a może wynik tego co przeszłam?I jeszcze przechodzę?

No nic kończę.Trzeba wracać do innej roboty.I pamiętajcie jedna porazka równa się jeden sukces.Lecz czasem trzeba się tego sukcesu doszukać.

ZAPRASZAM NA MÓJ NOWY BLOG W,KTÓRYM PISZĘ W SWOJEJ ULUBIONEJ DZIEDZINIE-PSYCHOLOGI.TAKŻE UTWORZYLAM TEN BLOG BY MÓC CHOĆ TROCHĘ POMÓC INNYM.

Psychologia i pomoc

 

Jestem 28 letnia optymistką pomimo,że życie daje mi nie źle popalić.Interesuję się muzyką rock i metal,zwierzętami,fotografią i kocham czytać książki,zwłaszcza horrory

8 komentarzy

  • ModneNewsy

    Niesamowity wpis, dodatkowo zdanie które go podsumowało że jedna porażka równa się jednemu sukcesowi. Dało dla mnie na ten tydzień ogromną dawkę motywacji. Pozdrawiam trzymam kciuki za Ciebie i zapraszam do siebie.
    Klaudia:)

    • Ewa Mordal

      Witam:-)))Cieszę się,że dało Ci to motywację.Czasem danego sukcesu nawet nie zauważamy.Lecz porażki zawsze.Warto zawsze przyjrzeć się dokładnie np.danemu dniu….podejrzewam,że zawsze jakiś-może nie duży sukces się znajdzie:-)))
      Odwiedziłam strone ;-)))Będę częściej wpadać:-)

  • bodzio

    Niesamowity blog , niestety nie jestes odosobniona w chorobie. Jak zawsze jest nas wiecej ,rozrzuconych wszedzie. Niedlugo sie odezwe o opowiem cos o sobie . Pozdrawiam cieplo.

    • Ewa Mordal

      Witam.Wiem dla tego pisze dla tych co tez podobne przeżycia mają-by wiedzieli,że nie są sami.I dla tych co mało wiedzą i widzą świat pod jednym wytypowanym kontem.Nie rozumieja wielu chorób jak i sytuacji życiowych.
      Serdecznie zapraszam.Z miła chęcią napiszę i Twoją opowieść:-))))

  • Marek

    Tak,jakby się bardziej zastanowić tak jest.Bardzo mądre słowa i ogólna myśl.Tylko człowiek zawsze zauwaza bardziej porażkę/zło niż coś dobrego ten sukces.Nawet jeżeli jest on duży może zostać nieiczuty

  • Tim

    W przeszłości miałem życie tak beznadziejne, że właściwie obracał się tylko wokół braku pieniędzy. Na dodatek zostałem sam z synem (3latka). Jedynie wtedy chciałem żeby się już wszystko skończyło. Może nie chorowałem jak Ty i nie byłem bezdomny, ale stany beznadziejności bywały często. Kiedyś podszedł do mnie wieloletni ateista, którego znałem od dawne i nie spodziewałem się że mnie czymś zaskoczy. A on do mnie – wiesz że Jezus Cię kocha? Zrobiłem wielkie oczy i patrzyłem na niego jak na dziwoląga. Do tego mówił mi to pod sklepem, nie pamiętam ale chyba piłem piwo. Jego słowa przynosiły nadzieję, choć w mojej sytuacji trudno było o nią. Wisze , że kiedyś wiozłem kartę która mi dał, na której było zaproszenie Jezusa do swojego życia. Jadąc do pracy pociągiem, czułem się jak zombi, bez energii, bez nadziei i bez życia, wyjąłem tą kartkę i w sercu odczytałem zaproszenie aby Jezus zagościł w moim sercu. Wcale nie było cudów, nic specjalnego się nie stało, potem wpadłem jeszcze w poważniejsze kłopoty z inną kobietą, znowu dziecko, kobieta znikła z dzieckiem i było jeszcze gorzej. Zapomniałem chyba o zaproszeniu Jezusa, ale on nie zapomniał o mnie. Powoli wszystko zaczęło się zmieniać, dostrzegałem Jego działanie w moim życiu, dopiero po paru latach. Dale chyba nie będę pisał bo to duużo. W każdym razie dziś jestem szczęśliwym ojcem rodziny, skończyły się problemy z finansami, a moje dzieci (niestety nie wszystkie) dają mi radość i nadzieje na przyszłość.
    Spróbuj może i Ty zaproś Jezusa do swojego życia, gotowych tekstów w internecie jest dużo, ale i własnymi słowami pewnie też można. Pozdrawiam Tim

    • Ewa Mordal

      Dziękuję za miły tekst.Lecz jeżeli chodzi o mnie to nie wierzę w Boga ani żadnego jezusa.I jezeli coś się dzieje lepszego w naszym życiu to nie dzięki jakimś boga tylko dla tego,że walczymy i zaczynamy trafiać na lepszych ludzi.Zadne bóstwo nie ma z tym nic wspólnego.Jakoś tyle osób odnajduje tego jakiegoś Jezusa,a ich dzieci umieraja na raka i inne straszne rzeczy się dzieją?Wiesz czemu bo boga nie ma.I nie możemy własnego szczęścia zawdzieczac bostwom tylko jak już sobue i innym ludzia co nam pomogli w tym szczęściu.Takie jest moje zdanie na ten temat.Pozdrawiam

  • Tim

    Dałem Ci tylko zaproszenie od Jezusa, zrobisz jak chcesz 🙂 Ja Już się przekonałem, ze On jest i każdy dzień to potwierdza. Wszystkiego dobrego 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: