Opowieść w odcinkach-ZDARZYŁO SIĘ OBOK NAS

ZDARZYŁO SIĘ OBOK NAS-Rozdział 10

Rate this post

Meme_Creator_1536851697763.jpg

Świat wokoło wirowal z taką prędkością,że nie był w stanie uchwycić żadnych szczegółów.Wszystko było jedną wielką rozmazana mieszaniną światła i ciemności.Z biegiem czasu gwałtownosc zjawiska ustawalam,aż wygasła całkowicie.Uświadomił sobie,iż jest zupełnie gdzie indziej niż by się spodziewał.Ściany starej piwnicy gdzieś zniknęły i podłoga też.Nadal siedział po turecku.Teraz czuł jakby lewitowal w bezskresnej czerni.Wstał i poczuł się bardzo dziwnie.Nie widział żadnego oparcia dla stóp a jednak stał normalnie.Spróbował postawić krok,potem następny i bez problemu to robił.Mógł poprostu iść.Jakież dziwne to było uczucie.Nagle opanował się.Nie miał bladego pojęcia jak to możliwe,natomiast zdał sobie sprawę,że nie ma gdzie pójść.

Żadnego punkty zaczepienia,żadnego światła,nawet czerni mniej czarnej niż ta co go otaczała.Machnął ręką,gorzej i tak nie będzie.Poprostu poszedł przed siebie.Brnal uparcie kawał czasu ,aż zmęczony bezcelownoscia marszu.Położył się na wznak i ręce wsunął pod głowę.Miał wszystkiego dość.Zamknął oczy starając się skupić myśli.Te jednak odplynely gdzieś i nie chciały wrócić.Umysł kompletnie nue chciał pracować.Był w paskudnym położeniu,a miał ochotę się zdrzemnąć.Czuł jak otaczająca go czerń delikatnie się kołysze.Jakby leżał na jakiejś tratwie leniwie płynącej po oceanie.Wyrywając się z objęc snu otworzył oczy.To nie było złudzenie.Jego ciało naprawdę płynęło i to coraz szybciej.W pewnym momencie poczuł,że spada.Kilka chwil później zderzył się z czymś.To nie było bolesne.Otworzył oczy-znajdował się w niedużym pomieszczeniu,którego otaczała go ta sama czerń,która go tu przywiodla.Tu jednak było swiatło i coś jeszcze…..

Pod przeciwną stroną ściany ktoś stał.Kiedy tylko podniósł się z podłogi,postać powoli ruszyla w jego kierunku.Ubrana w podarte lachmany,kiedyś to chyba było suknia.Zatrzymała się metr od niego.Wyciągnęła dłoń jakby na powitanie.Koscista dłoń na,której zachowało się już niewiele mięśni i ścięgien.Rzucił się do ucieczki.Kilka kroków i brutalnie zderzył się ze ścianą.Tym razem też nie poczuł żadnego bólu.Mimo,że się wywrocil.Postać znów podeszła w jego kuerunku.Podniósł się z ziemi.Był do niej plecami jeszcze,kuedy usłyszał bardzo szorstki głos.Tak jakby kamień tarl o kamień.Sam stąd nie wyjdzuesz-mówiła-bo ja nue znam drogi.

Odwrócił się.Stała tuż przed nim,wpatrując się w niego pustymi oczodolami.Resztka włosów jaka się zachowała na zasuszonej czasce,nadal była spięta rubinowa tasiemka.I pozostałości czerwonej szminki nadal było można dostrzec na ustach,a właściwie na tym co po nich zostało.

To kto zna-przełamał strach-gadaj.Tylko strażnik zna-odpowiedziała-nikt i nic nie może tu wejść ani wyjść stąd bez jego zgody

To więzienie dusz,ale Ty nie umarles.Nie ma nad Tobą władzy.To co ja tu kur*a robię-rozloscil się.Ja Cię ściągnęłam-odparła spokojnie-jeśli pozwolisz wszystko wytłumaczę.Nie pozwolę-wrzeszczal-Ściągaj sobie innych.Mam za dużo na głowie.Jedyne co masz teraz na głowie,to to co chcę Ci wyjaśnić-mówiła-po prostu posłuchaj.Opadł na podłogę.Ręce oparł na kolanach,tymi natomiast podparl głowę.Nieznajoma chwilę poczekala.Znów usłyszał dzwiek scierajacych się kamieni.Mówiła spokojnie i niespiesznie.Często przerywala,kiedy gwałtownie reagował na jej słowa.Mimo,że kręcił głową,wymachiwal w powietrzu rękoma i tupal ze złości noga ani razu jej nie przerwał.Większość czasu przesiedzialz twarzą ukrytą w dłoniach,jakby chciał ukryć jej wygląd.

Ta nie możliwe-wyszeptal kiedy skończyła-piękna bajka,nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością.Nie spodziewałam się,że od razu uwierzysz.Choć czas ucieka nie poganiam Cię.Wstał a ona stała nieruchomo,natomiast on zaczął nerwowo spacerować po tym niby pomieszczeniu.Zaczęło denerwować go ,że nie słyszy swoich kroków.Właściwie wszystko go wkurzalo.Parokrotnie spojrzał w jej stronę.Stała bez ruchu jakby była posagiem.W pewnym momencie rozesmial się.No dobra powiedzmy,że uwierzyłem w to-mówił śmiejąc się-tylko jest drobna luka w Twoim planie.Nie masz zielonego pojęcia jak się stąd wydostać.Tak go to wszystko rozbawiło,że aż usiadł i klepiac się dłońmi po udach,chichotal dalej.

Nagły rozblysk światła tuż za jego plecami przerwał mu,lecz nim zdążył cokolwiek zareagować,jakaś na wpółprzezroczysta dłoń pochwycila go za kark i szarpnela go do tyłu.Kobieta obserwująca to z drugiego końca,nawet nie drgnęła.Widziała jak znila w oslepiajacym blasku.Ja nie znam drogi-powiedziała spokojnie-ale oni ją znają.

Jestem 28 letnia optymistką pomimo,że życie daje mi nie źle popalić.Interesuję się muzyką rock i metal,zwierzętami,fotografią i kocham czytać książki,zwłaszcza horrory

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: