Opowieść w odcinkach-ZDARZYŁO SIĘ OBOK NAS

,ZDARZYŁO SIĘ OBOK NAS’-rozdział 9

5 (100%) 1 vote

Meme_Creator_1536851697763.jpg

Siedział skulony pod ścianą,skrobiac paznokciami beton podłogi.Dziś ból zezlaz na tyle,że mógł jako tako pozbierać myśli.Chyba siedział kilka dni w ciemnicy.Blade światełko pod sufitem ledwo starczyło by rozróżnić kontury i zarysy przedmiotów.Było drugie o wiele mocniejsze,lecz ktoś wykręcil żarówkę.W kącie zostawiono mu materac.Kilka razy dziennie ktoś zaglądał tu dyskretnie.Przeważnie ten ktoś to robił jak on spał lub mdlal z bólu.Było zawsze trochę jedzenia i świeży sok.Stare ubranie znikło.W tej chwili miał na sobie tylko spodnie,bo koszulkę zdążył już podrzec w napadzie szału.Kto zadawał sobie tyle trudu?Kto utrzymywał go przy życiu i po co?Może to tortura za popełnione grzechy?Jeśli tak,to trafił gorzej niż do piekła.

Siedział tu już około tygodnia.Straszny głód palił trzewia i powodował napady agresji.Przecież wystarczy butelka whisky i przejdzie.Czemu tego nie zrozumieli?Nie raz im to krzyczał i żadnego odezwu.Jedyne co mu przychodzilo do głowy to,że trzymano go tu dla poprawy kondycji.Potem usmierca go żeby wyciąć oragany mu,nadające się na sprzedarz.Od lat był bezdomny i zapomniany,więc nikt za nim nie za tęskni.Nikt nie będzie zadawał pytań.Wsumie świat pozbędzie się go na zawsze,robiąc innym przysługę.Już kilka razy myślał o samobójstwie.

Przezorni porywacze nie zostawili mu jednak cienia na to i na ucieczkę.Wstał i zaczął się kręcić bez sensu po pomieszczeniu.Czuł się jak ćma krążąca wokół świecy.Wiedział,że splonie.Niestety nie mógł się oprzeć.Znów ból,ale to nie głowa.Spojrzał na podłogę .Nadepnal bosa stopą na coś,a właściwie na kilka drobnych rzeczy.Schylil się by zobaczyć co to.Szminka,tusz do rzęs i szkolna kreda.Westchnął głęboko…Same potrzebne narzędzia zeby uciec.Musiały wypaść komuś kto tu był,a skoro tak to tym kimś była kobieta.Te kilka dni bez alkoholu zrobiły z niego świetnego detektywa.

Nasmiewal się sam z siebie.Sam nie wiedział czemu.Śmiał się coraz głośniej i coraz bardziej szyderczo.Chwycił znalezione przedmioty i zaczął z nimi tańczyć.Krążył niczym derwisz.Znalawszy się obok ściany oparł o nią ręce,zatrzymując roztańczone ciało.Odrzucił włosy z twarzy,by lepiej widzieć.Znów rozesmial się szyderczo.W oczach zablyslo szaleńcze światło.Ze spokojem obejrzał znalezione rzeczy, potem spojrzał na ścianę.Lapał gwałtownie oddech jak przed skokiem do głębokiej wody.Nagle rzucił się do kreślenia czegoś na ścianie.Trochę kredą,przecież do tego służyła.Tusz może malował co innego,ale i do tej roboty się nada.Tu trochę i jeszcze tu.Sam nie wiedział,że posiada taki talent.Jeszcze trochę bieli kredy.Wycofał się kilka kroków.By móc zobaczyć swoje dzieło,to co stworzył.Pokrecil głową,to jeszcze nie to….Podszedł znów do ściany-czerwień jak najbardziej wskazana.Znów się wycofał-tak dokładnie to jest to co chciał.Zmęczony usiadł po turecku na środku.Nie mógł się napatrzec hakie piękne stworzył dzieło.Magneztyzm obrazu całkowicie nim zawładną.

Ann z zadumy wyrwał hałas dochodzący z piwnicy.Nastawila ucho…To był śmiech,taki szyderczy i opetanczy.Ciągle walczy z sobą-pomyślała.Początkowo zignorowała ,lecz nie ustawal .Z większym lub mniejszym natężeniem trwał już kawał czasu.Była sama.Adrian coś zalatwial Samej zabronił jej tam zaglądać.Niewytrzymala i szybko zeszła na dół.Drzwi dzielące korytarz a pomieszczenie były zabezpieczone łańcuchem.Można było je lekko uchylić i zajrzeć do środka bez strachu.Łańcuch i solidność drzwi powinny zatrzymać agresję.Powolutku uchyliła je.

W niklym świetle niewiele mogła dostrzec,jedynie sylwetkę siedzącego po środku człowieka wpatrujacego się intensywnie w ścianę.Wycofała się na górę po latarkę.Bez niej nie mogła rozróżnić szczegółów,a do środka wejść się bała by popatrzeć z bliska.Światło najpierw dotknęło siedzącego.Kompletnie nie zareagował na nią mimo,że powinno go razić.Pokreciła głową.Biedak…pewnie przez gwaltowne odstawienie alkoholu pistradal zmysły.Oby nie,bardzo chciała by tak nie było.Światło powędrowało dalej.Dotknęło ściany.Jedno uderzenie serca,później latarka potoczyły się trzaskiem na podłogę.Trzasnela gwałtownie drzwiami.Serce walilo jej jak oszalałe kuedy pędziła schodami na górę.Wybiegla przed dom.Był środek dnia,a słońce oslepialo swym blaskiem.Ani trochę jej to nie uspokoiło.Dopiero kiedy usiadła w fotelu na ganku Adriana,blask dnia i ciepło stepily strach na tyle,że mogła próbować pozbierać to co się stało w jedną całość.

Jestem 28 letnia optymistką pomimo,że życie daje mi nie źle popalić.Interesuję się muzyką rock i metal,zwierzętami,fotografią i kocham czytać książki,zwłaszcza horrory

Jeden Komentarz

  • Marek

    Oj się dzieje😁Dobre😁Dobrze że z Danielem wspolpracujesz bo to opowiadanie/może książka jest dobrym urozmaiceniem bloga.Fajnie się czyta.Widzę okładkę lepszą zrobiłaś.Fajnie to wygląda.No w to duet pisarzy.Naprawdę super😃Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: