Mój pamiętnik

SZALONY TYDZIEŃ-zle znioslam ten czas

5 (100%) 1 vote[s]

FB_IMG_15358903721132816.jpg

TEN TYDZIEŃ BYŁ PEŁEN WRAŻEŃ

Dziś tak samo jak tydzień temu postanowiłam zrobić wpis,wymieniając dni tygodnia pokolei.Przyznam się,że naprawdę był dynamiczny,przykry i ciężki,a zarazem szczęśliwy.Dużo się zmieniło niby na lepsze,a z drugiej strony wpedzilo mnie to w poważne kłopoty.

Cieszę sie na przemian z płaczem.Uczucia tak mieszane mnie ogarniaja,że jest to nie do pojęcia!!!Z godziny na godzine wierzę,że się uda a zaraz stwierdzam,że jest to niemożliwe.Czasem się boję,że mam załamanie nerwowe i wywoła to jakąś chorobe psychiczną…

Mój mózg jest tak przeciazony myślami,kombinowaniem,stresem,przezywaniem wszystkiego,strachem i poniekąd pracą,że czasem wydaje mi się,że to koszmar a nie jawa.

Jakby nie ludzie,którzy mnie wspierają było by po mnie…psychicznie.Oni mi dodają nadziei,która mam,ale czasem zaczynam ją tracić.I wtedy przychodzą oni….Wiedzą,że onich mówię…

PONIEDZIAŁEK

I tak to w życiu bywa,że choć robimy dosłownie wszystko by się odciąć od kogoś to i tak nie za bardzo nam się to udaje.O to przykład oparty na mojej sytuacji.Podjęłam decyzje,że odcinam się od Damiana.Udało się do tego poniedziałku.Przyjechał….bo postanowił jednak nie robić ,autodestrukcji’ i pojechać do Opola do lekarza.No i miał nocować tu.Jaki ja stres przeżywałam!!!Że,znów się nachleje,że będę musiała płacić za bilety itp.I tak ledwo zipie z kasą,lecz czego człowiek nie zrobi by mieć spokój.Na szczęście,ku mojemu zdziwieniu był bardzo grzeczny.

Pomimo tego,że okej się zachowywal i tak przeżywałam ogromny stres.Jeszcze przed jego przyjazdem poklucilam się z Markiem.Chciał go bic jak on przyjedzie.Boże!!Ile ja ryja wydarlam na niego,że ma być spokój.Nawet zaczęłam wyrzucać go z pokoju.Wpadłam w istną furie.Wszystko się na to nalozylo.

Chwała szczęściu skończyło się wszystko dobrze i dzień nie stał się tragedią.

WTOREK

Wstałam bardzo wcześnie.Damiana wydelegowalam do Opola.My zaś z Markiem udaliśmy się na sprawę do sądu.Pod budynkiem tym strasznym, gdyż nie lubię sądów już czekali na nas kumple i zaraz doszły dziewczyny z Mops.

On i ziomek miał sprawe o pierdole,ale adwokatów z urzędu musiałysmy ściągnąć z Ela.Jeden się nie zjawił,więc sprawę na grudzień przeniesiono.Zobaczyłam się z kumplem,który jest w monarze.Bardzo dobrze się trzyma.I oko było na kim zawiesić bo nabrał ciała i taki opalony…

Był on chwile,ale zdążył na wywijac.Bo bardzo zle zachował się wobec Eli.No taka wdzięczność ludzka.Dzięki niej między innymi żyje.Szkoda gadać.Biedna tak była zła i rozzalona.Nie dziwię się jej w ogóle.

Damian wrócił z Opola i w tym samym dniu pojechał spowrotem do ośrodka.Kamień z serca.Mogłam oddać się bardziej spokojnie-pisaniu.I szykować się psychicznie na Środę…Czekało mnie Opole i onkologia.

ŚRODA

Budzik zadzwonił o 4 rano a ja nieprzytomna.Więc zaspalam i wstałam o 5.30.Już mnie szlak trafił.Dwa szpitale do zaliczenia.Z samego rana trzeba tam być.Jeszcze zdążyłam się polecić z Markiem przed wyjściem o to,że tableta i laptopa pakuje do plecaka.Wsumie miał racje…Tyle godzin nas nie będzie,więc ktoś może się włamać do pokoju.

W Opolu postanowiłam się wpierw wybrać na Zakazny.Pewną sprawę załatwić z Panią Ordynator i o tych guzach w piersiach jej powiedzieć.Tym bardziej,że w nocy jakiś się pojawił i obudziłam się ze strasznym bólem.Dobrze,że poszłam wpierw do niej.Bo dała mi skierowanie pilne do Poradni chorób piersi.Miałam zwykłe.I dzięki niej w tym samym dniu się dostałam do lekarza.Obmacal mnie.I okazało się,że są trzy.Dwa mogą być nowotworami bo mają objawy oraz umiejscowione są w złych miejscach.Trzeci stan zapalny prawdopodobnie.Tamte dwa mają po 1,5 cm wielkości.Niestety nasz kraj i służba zdrowia to porażka,więc usg dopiero za miesiąc.Zostałam z bólem i strachem.

Jeszcze minelam się z koleżanką w Opolu,a ta biedna na onkologie torbe jogurtów dla mnie przytachala.Bywa bo zapomniałam do niej rano zadzwonić przez to wszystko.I pragnelam wracać do siebie,jak najszybciej.

CZWARTEK

Dzień zaczął się źle bo dół mnie trzymał od dnia poprzedniego.W głowie słyszałam pytania-Dlaczego znowu mi coś się dzieje?Skąd ja wezmę pieniądze na leczenie?Już ledwo wiąże koniec z końcem.Nawet dzień wczesniej wykupilam recepte na leki za prawie stowe.I zadzwoniła Ela…Pyta się co robię?Ja jej na to,że siedzę na łóżku i piszę.Ona na to”że dobrze bo musi mi coś powiedzieć ważnego.Kuwa ja myślałam,że ktoś umarł!Okazało się,że przyszedł list z Znm o przydziale mi mieszkania do remontu.Wpierw byłam w szoku i bardzo się ucieszyłam.To trwało chwilkę,dosłownie.Bo z trzech mieszkań na,które w ubiegłym miesiącu skladalam,dostałam największą rudere.Mam pół roku od Października na wyremontowanie jej.Jeżeli tego nie zrobię to nie dostanę umowy.

Tam wymiana instalacji elektrycznej,zrobienie ogrzewania,wymiana drzwi i okien.Do tego wymiana podłóg,sanitariatow i malowanie.No 20000 tysięcy będzie to kosztować.Takuego załamania dostałam.Rozplakalam się.Mnie już na życie nie stać!Więc muszę zapomnieć o normalnych warunkach i zdechce tu,na pustostanie.

Mój przyjaciel Daniel podsunął mi myśl o legalnej zbiórce.Stwierdziłam,że załatwienie formalności trwa za długo.Jednak coś mnie pokusiło i zajrzałam do internetu.Dałam co trzeba online i powstała zbiórka.Bardzo cieko idzie,ale daje nadzieję,że może jednak się uda.

Pół dnia mi zajęło rozsyłanie linków do zbiórki.Wysłałam o.k 5000 tys.I myślę,że z takiej ilości pare osób pomoże.Jak się myliłam….

PIĄTEK

Wstałam jak zawsze rano.Ledwo żywa.Bo do późnych godzin nocnych wysłałam linki.Poszłam uzupełnić papiery do Znm.Dowiedziałam się,że w Październiku podpiszę z nimi umowę.Niestety nie o najem tylko remontowa.Też zostałam uświadomiona,że nie ma zlituj się i to co żądają zrobić to muszę.Inaczej mogę zapomnieć o chacie.

Zrobiłam zakupy wracając do domu i pełna wiary i nadzieji pomyślałam,że zaraz wezmę się do roboty.I też zobaczę co ludzie na linki.Jakie było moje rozczarowanie!!!Jaka jest podłość ludzka to nie do pomyślenia!Z tych 5000 tys.pareset mężczyzn odpowiedziało,że pomoże pod warunkiem….Mam wysyłać im swoje nagie fotki.Parum odpowiedziałam,że prędzej zdechne tu niż zobaczy choć jedno moje zdjęcie.

Następne pare set wysmialo mnie a reszta podziękowała za zdjęcie.Bo w linku do zbiórki pojawia się moja fotka i pisze,że zbiórka.Na tym kariera linków i nadziei się skończyła.Przyjaciele z Fb zaczeli i tak wpłacać.Lecz to kropla w morzu.Pani Ordynator z zakazanego też obiecała pomóc.

Szczerze-z taką podłości może drugi raz w życiu się spotykam.Jak tak można!!!Ludzie są zli i podli.Czasem mam uczucie coraz większej nienawiści do ludzi.I tak unikam wszelkich kontaktów.Wolę moje niewinne myszki bo mają więcej uczuć w sobie niż ludzie.

SOBOTA

Załamanie od rana trzyma.Pomimo to piszę bloga bo kocham to robić,piore,sprzątam,ćwiczę i walczę z bólem piersi.

Do tego pojechałam kolesiowi,który wydawał się spoko.Okazał się meda jak wielu innych.Stwierdził,że kobiety nie myślą.Ja mu na to-Jakbym nie myślała to bym dawno zginęła w tych warunkach i z tyloma chorobami.Napisałam mu też,że jest cwany bo zdrowy i ma gdzie mieszkać.W mojej sytuacji by ryczal jak dziecko.I tak o to z chamem zakonczylam znajomość.

Za to odezwał się do mnie pewien chłopak…ach…żeby wszyscy faceci byli jak on…

Dzień przeciętny aczkolwiek trochę burzliwy.Naprawdę czasem czuję,że wysiadam.Nie daję poprostu rady.Jak by nie leki uspokajające i przeciw lękowe to by się moja historia tragicznie skończyła.

NIEDZIELA

Dzień jak co dzień.Od rana roboty.Dziś pościel piore.Trochę wyczyn w rękach,w małej ilości wody i to deszczówki.

Czuję się tak bardzo zmęczona psychicznie i fizycznie.Od rana czuję się na atak.Nasilily znów się zawroty głowy.Staram się uśmiechać.Nie wychidzi mi.Mój umysł został przeciazony całkowicie.

Czy wiara i nadzieja jest we mnie nadal?Ona zawsze jest,lecz tak stlumiona już,tak gdzieś zapchana,że nie czuję jej.Mam uczucie jakby coś umarło we mnie….

Boję się nowego tygodnia….

Nawet nie wiecie….jak bardzo….

Ja tak bardzo chcę być zdrowa i mieć normalne mieszkanie…i móc brać do siebie na weekendy syna Marka…jak bardzo ja pragnę tego…poplakalam się…Ten młodzieniec też jest moją ogromną motywacją…

Lecz nie mam sił….

 

 

 

 

Jestem 28 letnia optymistką pomimo,że życie daje mi nie źle popalić.Interesuję się muzyką rock i metal,zwierzętami,fotografią i kocham czytać książki,zwłaszcza horrory

Jeden Komentarz

  • Marian Leszczuk

    Ludzie to medy I nie dziwiesie,ze sie lamiesz tyle co Ty orzechidzisz to jest straszne.Zero spokoju wytchnienia nic.A to zapowiada sie j e sze wiecej.Tragedia.Ludzie Cie dobijaja,Jak tak mizna!!!Zlo panuje na swiecie a szatani to Ci ludzie w ludzkiej skorze!!!!oby dziewczyno Ci sie udalo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: