Opowieść w odcinkach-ZDARZYŁO SIĘ OBOK NAS

ZDARZYŁO SIĘ OBOK NAS-Rozdział 3

Rate this post

FB_IMG_15308872716353180Taksówka porzuciła ją pod sam dom.Była naprawdę pozna godzina,ale uparla się.Nie chciała spędzić ani jednej więcej nocy w szpitalu.Lekarze radzili zostać pozostać pod ich okiem,nie mogła jednak scierpieć tego miejsca.Chciała do domu.Zacisze niewielkiego mieszkania znacznie poprawiło jej samopoczucie mimo,że fizycznie nadal czuła się źle.Leki usmierzyły trochę ból,lecz nie do końca.Kilka dni wcześniej,ktoś ceniący sobie bardziej jej dobytek niż życie,odszedł się z nią brutalnie.Na szczęście mimo iż bolesne,nie wyrządził jej  większej krzywdy.

Na smutki zwykle pomagała herbata z sokiem malinowym.Trzeba tylko przynieść sok z piwnicy.Niespiesznie zeszła na dół.Ciche kliknięcie włącznika.Światło zablyslo mocno na chwilę oslepiajac oczy.Pomieszczenie wyglądało niemal jak po wybuchu granatu.Na codzień uporządkowane i czyste,teraz straszyło potluczonymi sloikami i butelkami.Prawie wszystko co było jadalne lub do picia leżało rozbite bądź opóźnione.Mało tego ,walały się tam butelki po whisky.Obrazu rozpaczy dopełnial ogromny wręcz smród.Aż zatkała nos palcami.

Kiedy pierwsze emocje opadły o dokładniej zaczęła się przyglądać ,odnalazła jakiś ciemny kształt w kącie.Chciała dzwonić po pomoc,ale jeszcze nie zdążyła kupić nowego telefonu,bo stary skradziono.Dłuższą chwilę biła się z myślami.Z jednej strony chciała uciec stąd jak najdalej,z drugiej ciekawość przelamywala nawet okropny smród.No i zwyciężyła.Podeszła bliżej.W kącie oparty o ścianę,siedział jakiś mężczyzna.Bała się,lecz czubkiem nogi traciła leżącego.Nie zareagował.Nie mógł być martwy.Było widać wyraźnie jak klatka piersiowa porusza się.No tak…Jakiś menel włamał się tu i urządził pod jej nieobecność imprezę.Stołówka za darmo,alkohol miał ze sobą,a teraz śpi niewiniatko zmęczone.

Strach przerodził się w gniew .Wystarczy zadzwonić po policję.Kopnela go z całych sił w nogę.Miała pewność,że i tak się nie obudzi.Kopniak sprawił,że ręce które do tej pory mężczyzna trzymał przeciśnięte do klatki piersiowej ,opadły bezwladnie,a na podłogę potoczył się sporej wielkości medalion z łańcuszkiem.Aż przykucnela z wrażenia.Cała ta historia z kradzieżą,nawet jeżeli telefon był wart wiele,bladla przy stracie medalionu.Nawet nie chodziło o wartość jego pieniężną.Był bezcenny dla niej.W środku zdjęcie uśmiechniętej mamy nim choroba ją zabrała.Wierzyła,że mama nadal się nią opiekuje,nawet z tamtego świata.

Spojrzała z odraza na śpiącego.Czyż by on był sprawcą?Pewności nie ma nikt,za rękę go nie złapał.Zresztą jak ktoś w tak żałosnym stanie,mógłby dać radę,prędzej znalazł.Może jednak coś wie?Teraz napewno nic z niego nie wyciągnie..Był zalany w trupa,nie wykluczone też,że coś brał…Trzeba poczekać i zrobić coś z tym smrodem.Pi staremu zapiela łańcuszek na szyję.Podwinela rękawy.Czas było posprzątać śmieci.

Była z siebie wręcz dumna.Troski i smutki ostatnich dni odeszły gdzieś.Nawet ból potluczonej głowy nie przeszkadzał.Postanowiła zrobić coś miłego dla siebie i przyjemnego.Nic jej tak nie odprężalo hak wizyta u fryzjera i zakupy w drogerii.Postanowiła zaszaleć.Zwykle dość skromna i mało wzywająca,zakupiła wściekle czerwoną szminkę i natychmiast ją użyła.Kilka nowych ciuchów.Nowy telefon,a co raz się żyje.Niestety powoli był czas zbierać się do domu.Westchnela i wróciła się na moment kupić mnóstwo aspiryny i gaz pieprzowy.Taksówka już czekała.

Jestem 28 letnia optymistką pomimo,że życie daje mi nie źle popalić.Interesuję się muzyką rock i metal,zwierzętami,fotografią i kocham czytać książki,zwłaszcza horrory

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: