Mój pamiętnik

ABY DO PRZODU-TO NAJWAŻNIEJSZE

Rate this post

 

BYŁA SOBIE ŚRODA…

       Dzień zaczął się jak zawsze.Wręcz rutyna przymusowa😂Śniadanie i leki.A że dziś święto i nigdzie nie musiałam iść, to jak zawsze w takie dni wzięłam się za sprzątanie u myszoli i pranie.Myszy wyłapać to frajda.Sprawia mi to przyjemność.Każdą wtedy z osobna obejrzę.Czy zdrowa itp.Mam taką wyjątkową myszkę.Urodziła się niekompletna tzn.kaleka.Nie ma prawie ogona i całej tylnej łapki.Teraz to nastolatka.Mniejsza od reszty.Ale,jaka ruchliwa i szybka.Samiczka.Poprostu słodziak.Chciałam jej dziś zdjęcie zrobić.Nie da rady.Wychodzą rozmazane bo nie usiedzi ona w miejscu.Tu w między czasie też pisałam na mojej kochanej grupie.I takie tam bzdety poprostu robiłam.

 

 

NIESPODZIEWANY POMYSŁ

         Nagle zrobiłam hard core.Patrzyłam na statystyki bloga i podjęłam bez namyslania się decyzje.Przenoszę go już.Tu jest dobrze na blogger,ale co na swoim to na swoim.Nie będę czekać.Już warto zrobić ten krok.Miałam w zamiarze tak za 2-3 tygodnie.Nawet dobrą firmę hostingowa znalazłam co przenoszą sami.Nic nie trzeba prawie robić(i dobrze bo ja to w ogóle się nie znam).I tu się zaczęła masakra.Bo trzeba dac im hasła itp.ale,które itd.Ja to ciemna w tym.Jak już doszłam jakie.Ile wstydu bo i im w firmie głowę zawracalam jak i koledze(technik komputerowy,własna działalność REAL COMP-polecam),który pomaga mi w takich sprawach technicznych.

 

JUŻ WIEM JAKIE HASŁA, BĘDZIE DOBRZE

         Tyle mojego szczęścia było i zaraz się skończyło.Już taka uświadomiona przez nich wszystkich w.w i coś mnie tknelo by za nim hasło wyślę im sprawdzić je.I nic nie pasuje.Próbuję pare razy i nic.To przecież im nie wyślę.I znowu do kumpla się zgłosiłsm o pomoc.A to dopiero głupio mi było.Bo okazało się,że ja w takim krótkim haśle jedną cyfre pominęłam.Dobrze,że Real Comp to zauważył.I tak o to problem zazegnany.Jutro będą dzwonic z tej firmy i będziemy przenosić blog na inny serwer.Sporo dzięki temu dziś się nauczyłam.Może z czasem całkiem zalapie to wszystko co związane z blogiem.Jeszcze sporo nauki przedemna.No domena własna jest z czego jestem zadowolona.,a teraz jeszcze to.Poprostu super.Dobrze mi idzie.Jutro dalsza część zabawy z tym.Dam radę,a z takim wsparciem technicznym jak mam to napewno będzie dobrze(o tyle mamy utrudnienia,że na odległość ta pomoc jest).Ach….Taka myśl mnie teraz naszła,żeby tak dobrze mi szło z załatwianiem mieszkania jak z blogiem.Niestety marzenie.Bo blog przytym to nic.

 

I TAK DZIEŃ ZLECIAŁ

      Nie był aż taki pozytywny.Muszę Wam kochani Czytelnicy się poskarzyc.Dalej martwię się o bliskie mi osoby.Mają ostatnio poważne problemy zdrowotne i inne.Damian za to nerwowo mnie wykańcza.Twierdzi,że razem jesteśmy i ,że mu wstyd przenoszę.Moim zdaniem jest chory psychicznie.Tylko nie wiem czemu ja odbieram jak On dzwoni…chyba dalej się o niego martwię.Wyobraźcie sobie jak On mi takim jednym telefonem potrafi humor zepsuć i czasem doprowadzić do łez.Lecz już dawno zdałam sobie sprawę,że temu człowiekowi nie da się już pomóc.

         Kończę na dziś.Tak chciałam opowiedzieć o moim następnym pozytywnym kroku.Może i dobrze,że teraz to zrobię z blogiem.Bo od następnego tygodnia czeka mnie powtórka z rozrywki.Tzn.chodzenie i jeżdżenie po lekarzach.Bo problem hpv wraca.I znów 3 miesiące szlak trafi.Bo nerwy itp.mnie czekają.Lecz jestem już zahartowana i tym razem spokojniej to znoszę chyba….

🌹🍀🌹🍀🌹🍀🌹🍀🌹🍀🌹🍀

ZAPRASZAM NA NASTĘPNY ODCINEK Z SERII ,Z PAMIĘTNIKA ALKOCHOLIKA’ 

 

TYTUŁ-,ŻABA’

           Wyobraźcie sobie żabę.Taką pospolia,zieloną.Skacząca sobie beztrosko,jak setki innych jej podobnych.Niewielkie oczko wodne,to doskonałe miejsce,do poznania innych żab.Spędzenie z nimi czasu,wspólne zabawa i niwe doświadczenia.Nasza żaba doskonale się w tym czuje.Zawsze pierwsza,najodwazniejsza.To ma swoją cenę.Każde działanie budzi emocje,niekoniecznie te pozytywne.Uśmiech przyklejony do twarzy,może i je maskuje,lecz nie usowa.Co raz trudniej utrzymać jej się jej na piedestale.Żaba sięga po wspomagacze.To na chwile pomaga.I sięga po więcej i częściej.Wszystko jakoś tak szybko i bez szans na wychamowanie,galopuje do przodu.
           Aż któregoś dnia zamiast trafić do sadzawki,wpada na dno wielkiej rury kanalizacyjnej.Na nieszczęście jej,używki amortyzuja upadek.To co powinno być wstrząsem,staje się tylko drobną  niedogodnościa.To nic że na dnie jest ciemno i zimno.Wodopodobna breja,zastępuje jej sadzawke.Wszystko cuchnie powodując obrzydzenie.Nie ma tu nikogo.Pozostawiona sam na sam z własnymi myślami,walczy w jedyny znany jej sposób.Przekonana,że tylko to jest w stanie jej pomóc.Opętana wizjami jakie porzucają jej używki.Czasem dopada ją nostalgia za starym życiem,ale wtedy pojawua się on.Głód,najsilniejsze uczucie,jakie żaba jeszcze zna.To on steruje jej poczynaniami.Straszliwy,nieubłagany,wymusza co tylko zechce..   
         Zabie się wydaje,że to ona nadal,lecz już daeno nie.Wszystko co robi ma tylko jeden cel.Zdobyć lekarstwo na ból istnienia.Takiej odretwialej i apatycznej łatwiej znosić powagę sytuacji w jakuej się znalazła.Doskonale wie,że skutkiem ubocznym tego preparatu zapomnienia,może być nawet śmierć,lecz niedopuszcza do siebie tej myśli……. (Ciąg dalszy w następnym poście)
 
                              Daniel Kopeć
             

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: