Mój pamiętnik

Moje codzienne wariacje w głowie-ja też czasem nie daje rady

                              

Tak sobie leżę i myślę….Co by tu dziś napisać.I szczerze?Choć tysiące pomysłów w głowie……Nie ogarniam ich dziś.Jak wiele rzeczy w moim życiu….

     I postanowiłam napisać jak wygląda mój dzień choć wpierw byłam zła na siebie za taki pomysł.Bo znów wyjdzie,że się żale czy coś w tym stylu.Albo ludzie stwierdzą,że przynudzam i tyle.Ale,co ja poradzę,że mam jak mam.I nie będę koloryzowac tego.Bo nie lubię.Ma być prawdziwe i szczere to co piszę.Ma odzwierciedlać mnie.
       Bo niestety ludzie lubią dodać coś fajnego z własnej wyobraźni.A po to by pokazać jak sobie radzą ze wszystkim.Nie ma na nich mocnych.Bo twierdzą,że zalic się to wstyd.I choć by ich każdy dzień był straszny.Powiedzą prosto w oczy,że był cudowny.Dodadzą trochę od siebie i myślą,że jest w porządku wszystko.Oklamujac otoczenie a tym samym siebie.
   

.           MAM BARDZO ZŁY DZIEŃ

        Jak zawsze wstałam przed 6 rano bo trzeba zjeść śniadanie i wziąść leki.Już po przebudzeniu czułam,że nie jest dobrze.Nawet pomyślałam,że może coś z ciśnieniem nie tak.No i trochę miałam racji.Bo dwa razy wogule nie udało się zmierzyć.A za trzecim było nieciekawe.Ale,czort z tym.Nakarmilam myszki.Pare innych rzeczy porobilam.Na szczęście żadnego prania dziś nie miałam.Bo przez weekend zrobiłam.A żadna przyjemność masowo prać w rękach.To mnie ucieszyło bo i tak miałam troche spraw na mieście do załatwienia.To mogłam zaraz po 8 wyjść.
      No i wyszłam.I tu zaczyna się koszmar.Silne zawroty głowy.Dezorientacja.Co dzień tak mam.Ale,czasem się to bardziej nasila.A dziś to wogule przesada.No i to ogólne rozdrażnienie.Też nic miłego.Też od 2 dni mam silny ból w piersi.Aż cała lewa ręka mnie od tego boli.
        Wsumie do załatwienia miałam odebranie listu poleconego(myślałam,że to może karta do bankomatu),zaniesienie telefonów do Mops by je naładować,zrobić zakupy i pójść wybrać dobry laptop bo miał mi ktoś wziąść na raty.Zostawiłam telefony i poszłam po list.Tu już się wscieklam bo stałam w sporej kolejce po to by dowiedzieć się,że karta która miała być dwa tygodnie wcześniej będzie może za 2 tyg.No cóż myślę przeżyje.I tak tam za bardzo nie ma co wybierać na koncie.Poszłam dalej.Za tym laptopem.Wsumie do 3 sklepów w centrum.Ale,szybko znalazłam to co potrzebowałam.Pani obliczyla raty itp.trochę siedziałam w tym sklepie.No,ale tu też okazało się źle.Bo ta osoba co miała to dla mnie wziąść.Rozmyslila się.No cóż.Ma prawo.Ale,trochę poczułam się zawiedziona.Ale,ja i tak coś wykombinuje bo ciężko strasznie pisać na telefonie blog.No i w końcu dotarłam na zakupy.Coś trzeba jeść.Tam już byłam pewna,że łapie mnie atak bądź mdleje.Też mam podobne hazdy często.Ostatnio tak mi się w głowie zakrecilo,że polecielam na podłogę w sklepie.Szczęście facet mnie złapał.I dziś coś podobnego.A najgorsze jest też,że mam coś takiego,że patrzę na produkty wiem co mam wziąść ale sekunda i nie pamiętam i mam też tak,że nie wiem gdzie jestem w danej chwili.To od epilepsji.Dziś w sklepie to samo.Lecz dobrze się to skończyło.Zadzwoniłam po Marka z którym mieszkam.To przyszedł po mnie.
           W domu to samo a nawet gorzej.A do dentysty miałam dziś iść.Niestety.Chyba nie dam rady.Tak słabo się czuję.A to jeszcze zaraz antybiotyk bierz.Będzie trzeba przełożyć.Szkoda.Bo zawsze było by bliżej końca i załatwianie nareszcie protez.Ale,ja się liczę zawsze z takimi sytacjami jak dziś.Nie raz przez to nie poszłam do dentysty.Czasem tak jest,że coś nie wychodzi jak byśmy chcieli.

     

                    NIE OGARNIAM JUŻ

          I tak się położyłam czy może bardziej usiadłam na łóżku.Bo stanie nie jest dziś dla mnie.I zaczęło łapać mnie załamanie.Myślę:Poniedziałek.Tak mi nic nie wychodzi.Do tego tak okropnie się czuję.I też dotarło do mnie,że znów zaczyna się jazda z tym hpv.Czy nie ma zmian.I ta pierś boli.Jakiś guzek w środku.Czort wie co to.I doszłam do wniosku,że to nie wyszło to może choć zalatwienie rejestracji u lekarza pewnej osoby bo mnie prosiła czy dowiem się na kiedy ma być bo zgubił kartkę i na ten dzień co miał być też do drugiego lekarza go zarejestruje.A i poszukam numerów w necie bo on nie ma.Wpierw te numery jakieś nieaktualne.A potem wydzwanialam jak głupia i co?I nic.No to już całkiem mnie dobilo.
              Stwierdziłam,że nie ogarniam już niczego.Że już nie daje rady.Za dużo tego wszystkiego.Z jednego wychodzę.To drugie coś atakuje.Nie ogarniam tych lekarzy,tego wiecznego dzwonienia do rejestracji.Czasem się sama sobie dziwię po co to robię?Jak na moje 100 razy dzwonienia do jakiejś przychodni odbiera 5 razy ktoś.To po co ja kurde dzwonie?No….tak…bo do Opola jednak daleko.
              Moim zdaniem wiele ludzi powinno się przyznać do tego,że nie ogarnia.Choćby te pielęgniarki w przychodniach.Już by było lepiej.Bo by człowiek nie robił sobie nadziei i by nie dzwonił.Może to nudne czy śmieszne co piszę,ale uwierzcie jak tak człowiek prawie co dzień po paredziescia razy dzwoni to naprawdę nic miłego.A żeby jeszcze ktoś odebrał.I tak wygląda brak ogarniania bo tacy nie ogarniaja i jest problem.I tak w wielu różnych sytuacjach.A nikt nie chce się przyznać.I tym utrudnia życie innym.Ja tak właśnie mam często dlatego mówię w tedy nie ogarniam i proszę na mnie nie liczyć.I mi lżej i ludzie wiedzą na czym stoją.
                 I takie dziś smutne wnioski wysunelam i ten dzień taki straszny.Ale,bez przesady!Są i dobre miłe rzeczy.Które pomimo wrednego dnia mogą się przydarzyć.Takie małe,niewinne.I zawsze człowiekowi troszkę lepiej……

        JAK KTOŚ FAJNY COŚ CI NAPISZE

I przyszła wiadomość mi z fb od hm…kolegi.Pytał się czy zalatwilam sprawy i czy lepiej się czuje.Już mi te słowa humor poprawiły bo bardzo go lubię.I miło,że okazał zainteresowanie.I tak sobie piszemy.A On wyjeżdża z tekstem,że kupił sobie ostatnio spodnie a teraz nie może ich znaleźć.Stwierdzając,że zapomniał w sklepie.No trochę przykre.Lecz mnie to tak rozbawilo gdyż przypomniało mi moje dwa ostatnie wypadki z zapominaniem.Byłam ostatnio w sklepie kupić szampony do koloryzacji.A pare groszy wpadło i w portfelu miałam 2000 zł.Zapłaciłam za towar i wyszłam ze sklepu.Coś mnie podkusilo zajrzeć do torebki.A tam echo!!!Nie ma portfela!!!Prawie zawału dostałam.Ciśnienie to ze 200 chyba miałam.Tył zwrot zrobiłam i udałam się do sklepu.Patrzę a portfel leży na półce od lady.Kamień z serca mi spadł aż usłyszałam to uderzenie gdy upadal.Szczęście i tyle.Teraz się śmieje,ale wtedy……
No i druga sytuacja idę do marketu na zakupy.Myślę:po drodze warzywniak.Tam kupię warzywa.Wiadomo lepsze niż w markecie.I kupiłam pomidory,szczypiorek i ogórki.Po czym udałam się do marketu po resztę zakupów.Te warzywa w reklamowce obok ochroniarza zostawiłam.Co by kłopotu nie było.Poczym zrobiłam zakupy i ……. poszłam do domu.A to był piątek.W Niedziele dopiero przypomniałam sobie o tych warzywach.Masakra.Do dziś z siebie się śmieje.
               I tak właśnie to wygląda roztargnienie,za dużo problemów i spraw na głowie.Do tego choroby.I człowiek NIE OGARNIA.

                 I NA KONIEC…..

       Już wieczór.Zbliża się 18.Pora na leki.Stan taki sam fizyczny za to humor trochę lepszy.Mam nadzieje,że chyba aż tak nie zanudzilam.Trochę mi lżej na duszy.I dzięki dobry Kolego za tą wiadomość bo taka mała rzecz a cieszy.

              JUTRO TEŻ KEST DZIEŃ.WIERZĘ ŻE BĘDZIE LEPSZY…..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: