Historie różnych ludzi

Zawsze warto wierzyć w siebie-Ja i inni ludzie,którzy walczą

     Dzisiejszy wpis stworzyłam wspólnie z Danielem Kopeć by podzielić się też jego historią

Daniel Kopeć
41 lat
Mieszka w Wielka Brytania,Amersham
Z zamiłowania jest wędkarzem

 

Tak jak juz we wczesniejszych wpisach zaznaczyłam,chcę pisać nie tylko o sobie.Pragnę pokazać ludzi,którzy też wiele przeszli.Byli na marginesie społeczeństwa a pomimo to potrafili o siebie zawalczyć.Chcę przybliżyć ich historie.Chcę pokazać,że nieważne co złego zrobili,jak się stoczyli i kim byli.Ważne jak walczą,stają na nigach,zmieniają swoje życie i idą do przodu.Tacy ludzie są bohaterami.Gdyż potrafią wygrać najważniejszą walkę w życiu.Czyli WALKĘ O SIEBIE.I nawet często ludzie,normalni’nie zdają sobie sprawy ile to może kosztować bólu i cierpienia tych ludzi.

Ja i Daniel -nasza znajomość

Uznałam,że jego historia jest warta wspomnienia na moim blogu.Ponieważ on też upadł na dno.Prawie skończyło się jego życie.Stał się wyrzutkiem społeczeństwa.A pomimo to potrafił podnieść się i zawalczyć o siebie.
Poznaliśmy się na grupie z fb.I też dzięki miłości do muzyki rocka i metalu nawiązaliśmy bliższy kontakt.Pisząc o muzyce przeszliśmy też na inne życiowe tematy.Opowiedzielismy sobie wzajemnie swoje historie życia.Co pozwoliło nam się zbliżyć do siebie i zrozumieć nawzajem.Okazało się,że łączy nas wiele.Bo nie tylko muzyka,ale też walka o lepsze jutro.I trudna przeszłość.
Nigdy bym sobie nie pomyślała na pierwszy rzut oka,że on tak wiele przeszedł.Ponieważ jest porządnym,dobrym,pracowitym i inteligentym człowiekiem.Mieszkającym w Wielkiej Brytanii.Ale, w rzeczywistości jest tak,że właśnie tacy ludzie mają przykrą przeszłość.Taka jest reguła.Niestety.Rzadko się zdarza,że wspaniali ludzie od dziecka byli dobrzy,szczerzy i życzliwi.Tego przeważnie,choć nie twierdzę,że zawsze uczy upadek na dno,ból,cierpienie a niekiedy skrzywdzenie drugiej osoby.Trzeba wiele przejść by stać się takim człowiekiem.Rozumiejacym innych.
Teraz zapraszam na opowiadanie Daniela.Napisane przez niego,lecz w skrócie.Ponieważ czasem jest trudno komuś wrócić do wspomnień i je szczegółowo opisać.Bo często kosztuje to wiele łez i bolu.

Daniel Kopeć i jego historia i piękna pasja opisana przez niego samego

 

 

         MY BODY ACHES FROM MISTAKES
         BETRAYED BY LUST
         WE LIED TO EACH OTHER SO MACH
         THAT IN NOTHING WE TRUST
 
 
    Wiele lat temu zgubiłem swoją drogę.Przez kłamstwa,gry i niedomówienia szeroki trakt życia zmienił się w małą pokrętna,coraz bardziej stroma ścieżkę prowadzącą na dno.No i jeszcze ona.Uwodzicielska ,pociągająca,uwodzicielska,oszałamiająca,kusząca oplatala mnie swą siecią.Zaburzajac calkowicie zdrową ocenę świata,innych i przedewszystkim samego siebie.Żyliśmy razem wiele lat.Gorzalka wypchnela wszystko i wszystkich z mojego życia w łaskawości swej pozostawiając odrobinkę miejsca na zabawe w wędkarstwo.Gdyby wiedziała jaki duży błąd popełnia bylaby i to mi odebrała.
           Lata później nasz związek zaczął się powoli rozpadać.Postanowiłem zerwać z nią całkowicie i na zawsze.O nie!Nie miała zamiaru poddać się bez walki.Oczywiście miałem wsparcie i fachową pomoc,lecz w tej walce było trzeba czegoś więcej.Ktoś zauważył,że kiedy mówiłem o wędkarstwie moja twarz nabierala kolorów.Dodał także,że może być to doskonała odskocznia od ciągłych zmagań.Czas do nabrania sił.Uwierzyłam.Czas nadszedł odkurzyć stare kije,wyostrzyc haczyki i jak za lat młodości ruszyć na polowanie.
Skrzynia czekała wiele lat na mnie aż uciekne z objęc kochanki

 

Uwielbiam ten widok

 

 

 

           Niestety nie na długo.W życiu zaszły kolejne zmiany i musiałem wyjechać za granicę.Znów dłuższy czas kompletnie nie mogłem myśleć o rybach mimo,że zawsze były koło mnie.Życie w koncu nieco się unormowalo.Zarobiłem jakieś pieniądze a że miałem sporo czasu wolnego spędzonego w samotności(czas ten mógł być sprzyjający do ataku mojej byłej kochanki)wybrałem się do sklepów skompletować sprzęt i znów ruszyć na łowy.Teraz kiedy patrzę z perspektywy czasu,małe,szare i niewinne wędkarstwo zlekcewazone przez wszechwladna kochankę nabrało mocy.Nie można lekceważyć siły eks kochanki lecz z takim przyjacielem czyli moją pasją wędkarstwa dużo łatwiej opierać się jej podszeptom..
Teraz mogę w końcu żyć normalnie

 

 

             Ludzie znający mnie osobiście twierdzą,że to już fanatyzm,ale ja się tym za bardzo nie przejmuje.Pasja daje mi siłę i ogromną satysfakcję z siebie.Było bardzo trudno.Mieszkam w Wielkiej Brytanii.Tutejsze łowiska obfitują w dużą ilość ryb a ja jak na ironie losu lowilem ledwo kilka albo wcale.Uslyszalem wtedy bardzo mądre słowa -JEŚLI BĘDZIESZ ROBIŁ DOKŁADNIE TO SAMO CO INNI TO NIE OCZEKUJ,ŻE ZLOWISZ WIĘCEJ OD NICH.Właściwe wtedy zaczęło się na ostro.Wiele godzin przed ekranem komputera.Oglądanie filmów i poradjakie techniki stosować gdzie i kiedy..A także ta sama wiedza sprawdzana z uporem nad wodą całymi miesiącami,w różnych warunkach pogodowych z różnymi przynetami.Podglądanie miejscowych co też oni tam stosują.Nauka,nauka i jeszcze więcej nauki.Praktyka,praktyka i jeszcze więcej praktyki.Odwazylem się także spróbować swych sił na zawodach.Rywalizacja wciągnęła mnie jeszcze bardziej.Tutaj prawo stanowi,że wszystkie ryby bezwzględu wracają do wody.Przekonałem się na własne oczy,że to działa a odsetek martwych ryb po spotkaniu z wedkarzemjest niewielki.Ciężka praca dała w końcu efekty.Łowie skutecznie.Nie raz wygrywam.Dziękuję wszystkim,którzy powoli i rzeczowo wytlumaczyli mi jak łowić na zestawie wolno opadajacym,co to jest wogule pelket waggler,jak łowić na bomb feedera i wiele innych trików i sztuczek,które wielokrotnie przyczyniły się do moich sukcesów.Kocham metodę powierzchniowa,czyli łowienie ryb na przynęty pływające po wodzie z użyciem chrupek psich jako zanęty.Błyskawiczne podejmowanie decyzji.Z dna nic się nie dzieje,szybka zmiana zestawu na do łowienia w toni bo mnie przeciwnicy dogonia.Adrenalina towarzysząca holowi dużych sztuk.Jednym słowem -MOJA PASJA WĘDKARSKA.
Wiedza i więcej wiedzy

 

Ciężka praca daje efekty
Kto by pomyślał,że takie będę lowil slicznotki
Uwielbiam też nocki na rybach

 

                Reasumując każdy z nas,a napewno większość ma jakieś pasje.Często niepozorna.To nie ma znaczenia.Muszę walczyć przez resztę życia,bo to choroba szczerze alkoholizm jest nieuleczalna.Mam jednak wsparcie i skąd czerpać siłę.Zarażam też innych wędkarstwem.Proszę na mnie uważać😂
              I dzięki własnej sile,pasji oraz dzięki dobrym ludziom wygrałem życie na nowo.Choć jeszcze wiele walki przede mną.Ale,nie poddam się.
 
                                   Daniel Kopeć
 
 
  Piękna historia,która potwierdza moje wcześniejsze słowa,że warto wierzyć w siebie i w innych……
 
           Każdy jest tylko człowiekiem,który ma prawo do błędów i złych wyborów.I ma prawo upaść na dno.I potem się z tego dna podnieść.Choć nie każdy chce i potrafi.Dlatego dla mnie ludzie,którzy stają na wysokości zadania i powoli podnoszą się z marginesu,który nie zawsze jest spowodowany tylko ich winą.A często winą otoczenia.Jest dla mnie czynem na miare bohatera.Ich siła,wytrwałość i dążenie do celu jest niesamowite.Tym bardziej jak w pewnych przypadkach są to ludzie samotni.Nie kiedy bez żadnego wsparcia.
              Daniel pokazuje nam,że nawet z tak silnego uzależnienia da się wyjść,że nie jest się z góry przegranym.Że warto walczyć z przeciwnościami.Szukać w życiu czegoś dobrego.Czegoś co będziemy kochać.Będzie naszym celem.Co nie pozwoli zniszczyć nas i baszego życia.W jego sytuacji jest to wędkarstwo.Piękna i ciekawa pasja.Takich ludzi jak on czy ja jest wiele.Mamy marzenia i pasje.I to,że ktoś jest na dnie to nie znaczy że jest wyrzutkiem społeczeństwa czyli nikim.Przeważnie taka sytuacja jest spowodowana czynnikami na które Ci ludzie nie mają wpływu.I czasem alkoholizm też jest skutkiem ubocznym tych czynników zewnętrznych.
                 Nigdy nikogo z góry nie wolno z góry przekreslac.Bo nigdy nie wiemy co spowodowało sytuacje danej osoby.Każdemu należy się szacunek i zrozumienie jak i pomocna dłoń.

4 komentarze

  • Dominik Martyniuk

    witajcie podziwiam was dwoje,Daniel ja to znam z autopsji bo jestem AA nie pije ponad 14 lat.Pisalem na grupie ze napisze tez swoja historie i to zrobie tylko musze miec troche spokoju od dzieci.Powiem dzis tylko w skrucie moja mlodosc zabral mi olkohol.Przepilem pol mojego zycia i nie jeden dom> Wuda zabrala mi wszysko a szczegolnie moj muzg> Znalazlem sie w pewnym momencie mojego zycia na totalnym dnie i z potwornymi dlugami>Rodzina przestala ze mna rozmawic >Choc moja zona byla przy mnie czesto spalem w rowie,lawce,ulicy.Wiem co to jest ciag mialem drzenie rak.Meliny burdy na stadionach klopoty z policja nie sa mi obce.Alkohol zabieral mi pomalu wszystko rozum uczucia,milosc itp.Jak wpadalem w ciag miesiacami nie bywalem w domu budzac sie w krzakach lawkach melinach.Trwalo to wiele lat.Pierwszy raz koledzy mnie postawili opartego o dzwi dzoniac dzwonkiem gdy mialem 13 lat potem polecialo bardzo szybko>Moj ojciec i mama nie mogli sobie dac rady xe mna wiec tato zalatwil mi na WKU sluzbe wojskowa.Jestem z zawodu koucharzem wiec tam dopiero nauczylem sie pic.Po powrocie bylo coraz gorzej i gorzej.PO pijanemu tez poznalem moja obecna zone.Troche wtedy sie uspokoilem ale nie na dlugo.Z biegiem czasu do alko doszly klony i rolki ktore czesto popijalem alkocholem.U kresu picia tylko pilem zygalem czasem nie kontrolowalem swojego moczu>Wracajac po tygodniowym miesiecznym ciagu do domu w majtach olany o zygany a nawet bywalo ze osrany.Detox znam bylem tam nie raz.AZ nagle cos zablyslo chcialem przestac nie wiedzialem jak.Zona pomogla szpital odwykowy ktory zmienil moje cale zycie w innym kierunku.Musialem jakby na nowo uczyc sie zyc.Dzis nie zaluje podjetej decyzji bo dzis wiem ze nie chce juz pic bo alkohol zrujnowal mi zycie chce na nowo uczyc sie zyc i zapomniec czym bylo picie.Dzis wiem co to milosc potrafie docenic i zrozumiec drugiego czlowieka,Jestem trzezwiejacym alkoholikiem i jestem szczesliwy zyje bo bylem nie raz krok od smierci jestem normalnym czlowiekiem sznujacym siebie i innych.Nie oglaszam wszystkim ale tez tego sie nie wstydze ZE MAM NA IMIE DOMINIK I JESTEM ALKOHOLIKIEM NIE PIJACYM.Godzec sie z tym czego nie moge zmienic i zmieniam to co moge zmienic bo potrzebuje tez odwagi aby odruzniac jedno od drugiego. Mialo byc krotko ale jakos tak polecialo.Innym razem napisze jeszcze wiele histori z mojego zycia.Sory za bledy ale jak tam w innym kom.wspomnialem man nowego notebooka i nie wiem jak kreski i inne interpunkcyjne znaki tworzyc bo przyciskam to i tamto i nic.Mialem napisac EWCIA tam na gorze ale tez nie wie jak to robic.Chcesz to mozesz przeniesc i zatyuowac wycinajac to co teraz na koncu napisalem Mysle ze moj jezyk byl dla was zrozumialy>DOMINIK AA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: